Dlaczego pszenica nas truje!

Dlaczego pszenica nas truje!

with Brak komentarzy

Większość ludzi stosuje monodietę

Problem z pszenicą bierze się przede wszystkim z nadużywania tego zboża. Przyjrzyj się diecie przykładowego Kowalskiego. Na pierwsze śniadanie białe bułeczki, na drugie śniadanie drożdżówka. Następnie na obiad makaron, pierogi, pizza lub kotlet w panierce. Kolacja kanapki. Dolicz jeszcze ciasteczka, paluszki i piwo pszeniczne. Prawda, że dużo! Nic więc dziwnego, że organizm się buntuje. Nawet najzdrowszy produkt nadużywany zaczyna szkodzić a co dopiero pszenica, która niekoniecznie jest zdrowa.

Dlaczego w dzisiejszych czasach pszenica szkodzi?

Pomijając już fakt, że nadużywamy pszenicy o czym mówiłam już wcześniej, problemem jest również sposób wytwarzania zbóż. Żeby rośliny były bardziej wydajne, szybciej rosły a plony były obfitsze współczesne rolnictwo zrobi wiele, niekoniecznie z korzyścią dla naszego zdrowia. Zacznijmy od samego początku. Stare odmiany pszenicy typu płaskurka i samopsza, które były spożywane przez naszych przodków, zostały wyparte przez pszenicę zwyczajną. Dlaczego? Oczywiście ze względów ekonomicznych. Samopsza i płaskurka należą do zbóż oplewionych. Oznacza to, że zanim trafią na stół muszą być specjalnie oczyszczane w przeciwieństwie do pszenicy zwyczajnej, która nie wymaga odplewiania. Kolejny ważny aspekt to zdecydowanie mniejsze plony starych odmian zbóż. Ostatni powód to mniejsza ilość glutenu, co powoduje, że bułeczki nie są tak puszyste i tak smaczne jak z pszenicy zwyczajnej, która glutenu zawiera znacznie więcej.
Ktoś może powiedzieć, że w dzieciństwie jedliśmy dużo produktów mącznych i jakoś nikomu nie szkodziło a teraz to po prostu modne hasło gluten i nagle wszyscy mają na niego alergię. To fakt, że w dzieciństwie jadaliśmy bardzo dużo mąki pszennej. Moja dieta opierała się na produktach mącznych i mlecznych. Po pierwsze to, że nikt nie mówił o alergiach nie znaczy, że one nie istniały. Ja osobiście miałam od dziecka problem z wypróżnianiem i od 11-tego roku życia trądzik, bóle brzucha i niestety nikt nie łączył tych faktów z pszenicą czy też z mlekiem. Po drugie od połowy XX wieku trwają permanentne prace nad „ulepszaniem pszenicy”. Zaczęto krzyżować rośliny, grzebać w ich DNA .Cel był szczytny chodziło o ratowanie świata przed głodem. Jednak nikt nie pomyślał jaki może to mieć wpływ na nasze zdrowie. W wyniku tych modyfikacji zmieniła się struktura białek. Ludzki organizm nie rozpoznaje tych substancji. Nie wie czy to białko, czy tłuszcz czy też węglowodan więc traktuje je jak wroga. Nawet jeśli uda mu się ją strawić to zostaje jeszcze problem toksyn, które dostają się do organizmu. Przecież ingerencja człowieka nie kończy się na modyfikacjach genetycznych. W kolejnym etapie przeszkadza producentom, że za wolno rosną rośliny czy chorują stąd nawozy przyspieszające rośnięcie czy też przeciwko pleśniom, insektom, grzybom. Później jest jeszcze gorzej. Zboża trafiają do przetwórstwa i są rafinowane czyli oczyszczane z witamin i minerałów następnie do produkcji żywności dodaje się polepszacze smaku, barwniki i konserwanty. Na koniec z powrotem się ratyfikuje witaminy i minerały. Klient chce mieć płatki na śniadanie zdrowe i bogate w witaminy i minerały nie szkodzi, że biodostępność takich produktów jest znikoma. Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości skąd w dzisiejszych czasach epidemia otyłości, chorób immunologicznych, alergicznych i nowotworowych to dołożę jeszcze zanieczyszczenie środowiska i wszechobecną chemię.

Czym zastąpić pszenicę!

Można żyć bez mąki pszennej nawet bym powiedziała że można żyć lepiej. Bez bólu brzucha i objawów alergii. Szczuplejsza i sprawniejsza. Przede wszystkim ograniczyć ilość zjadanych zbóż. Skomponować tak menu, żeby najwyżej dwa posiłki zawierały zboża a nie wszystkie. Rezygnować kompletnie ze zbóż nie musisz, chyba że chorujesz na którąś z chorób, gdzie eliminacja ich jest wskazana. Jeśli nie jesteś uczulona na gluten warto zamienić pszenicę na orkisz. Na razie nie jest jeszcze tak zanieczyszczony i hodowany na masową skalę. Pewnie z czasem i tak się stanie. Dobrą wiadomością jest również fakt, że po wielu latach starań ekologicznych gospodarstw rolnych, można w końcu kupić w sklepach ze zdrową żywnością samopsze i płaskurkę. Coraz więcej jest dostępnych produktów bez użycia mąki pszennej. Dostępny są chleby, ciasta i makarony z mąki orkiszowej czy owsianej. Często słyszę, że wypieki z mąki orkiszowej są gorzkie. Nie jest to prawdą. Nieporozumienie bierze się stąd, że konsumenci mylą podstawowe pojęcie czym jest mąka razowa a czym biała. Każda mąka razowa czyli typ mąki 1600 – 2000 będzie miała goryczkę. Zauważ, że mąka pszenna typ 2000 również będzie ciemniejsza i będzie miała gorzkawy smak. Natomiast najczęściej kupujemy mąkę pszenną typ 450, która jest już mąką oczyszczoną. Kupując mąkę orkiszową również możesz kupić białą typ 450 – 650 lub razową np. typ 2000. Jeżeli chcesz, żeby naleśniki były smaczne wybierz białą orkiszową. W smaku jest identyczna jak pszeniczna.
Zdecydowanie dzieciom jest najtrudniej unikać produktów pszenicznych. W Polsce nie widziałam jeszcze pizzerii, która oferowałaby pizzę na cieście orkiszowym. W sklepiku szkolnym pączki, drożdżówki czy paluszki wszystko z mąki pszennej. O ile z domu można usunąć pszenicę to poza nim nie jest to łatwe. Wymaga to dyscypliny i uważnego czytania etykiet. Niestety to pokolenie ucierpi na modyfikacji pszenicy najsilniej. Każdy z nas przyczynia się do pogarszania jakości żywności. Liczy się dla nas cena i ładny wygląd. Żywność służy odżywianiu a nie tylko zaspokajaniu głodu. Szkoda, że rodzice tego nie rozumieją. Brakuje edukacji dotyczącej podstawowych zasad żywienia. Będąc z córką na placu zabaw zawsze obserwuję rodziców z dziećmi. Większość dzieci jest dokarmiana bułkami czy drożdżówkami w trakcie zabawy. Czy naprawdę dziecko nie jest wstanie wytrzymać bez jedzenia trzech godzin? Jeśli chcesz się dowiedzieć o szkodliwości zbyt częstego jedzenia przeczytaj tutaj http://www.olgakuriata.pl/co-i-co-ile-godzin-jesc-zeby-schudnac/ Dla mnie zdrowy styl życia to ciągła nauka i pogłębianie wiedzy do czego serdecznie Cię namawiam!
Follow Olga Kuriata:

Cześć, mam na imię Olga. W swojej pracy staram się zadbać o klienta na dwóch płaszczyznach: trening i zdrowe odżywianie. Od 15 lat jestem instruktorką treningów prozdrowotnych. Jestem dyplomowanym nauczycielem Yoga Alliance. Ukończyłam kurs nauczycielski RYT 200. Jestem instruktorem rekreacji ruchowej. Specjalizuję się w formach prozdrowotnych : Pilates, Vinyasa Yoga, Air Yoga, Ashtanga, Aqua, Zdrowy Kręgosłup, Senior, Trening Mięśni Twarzy, Trening Mięśni Zaniedbanych. Od 10 lat zagłębiam tematykę zdrowego odżywiania. Jestem trenerem żywienia. Ukończyłam studia podyplomowe Psychodietetyka. Pomagam moim klientką zrozumieć, że zdrowe nawyki żywieniowe i właściwe treningi, wystarczą aby osiągnąć idealną wagę. Bez katowania się dietami i liczeniem kalorii. Dzielę się tą wiedzą tutaj na blogu a także na warsztatach i konsultacjach. Studia ukończyłam na Wydziale Zarządzania i Ekonomiki Usług w Szczecinie ale to fitness i zdrowe odżywianie są dla mnie największą pasją. Swoje umiejętności doskonalę na licznych szkoleniach w Polsce i USA. Pasjonuję się zdrowym odżywianiem. Organizuję warsztaty dotyczące zmiany nawyków żywieniowych i treningów prozdrowotnych. Zapraszam Cię na mój blog!